Ludzie | Papaya.Rocks

Reżyserzy Andiamo | Współpraca to DNA naszej relacji28.01.2019

fot. kadr z filmu „Inner Voice”

Rozmawiamy z wschodzącymi w skład kolektywu Andiamo reżyserami filmu Inner Voice, którego projekcja odbędzie się w ramach Papaya Rocks Film Festival.

INNER VOICE (reż. ANDIAMO)

Wasz film pojawi się na inauguracyjnej edycji Papaya Rocks Film Festival w Londynie, jakie ma dla was znaczenie udział w wydarzeniu?

Pokazanie swojego filmu szerokiej publiczności to zawsze powód do radości. 
Czujemy się zaszczyceni, że Inner Voice zakwalifikował się do pierwszej edycji festiwalu. 

Myślicie, że stres was dopadnie w okolicach projekcji?

Absolutnie nie. Nie patrzymy na to w takich kategoriach. Nie chodzi o rywalizację, ale o podzielenie się swoim podejściem do kina. Zupełnie nas to nie stresuje.

Opowiedzcie nam trochę o swoim projekcie. Jak powstał Inner Voice?

Film to efekt wielu szczęśliwych zbiegów okoliczności. Nie powstałby gdyby nie Michał Shootman Majewski, który z jednej strony połączył nas z Józefem Orlińskim, a z drugiej uwierzył w ten projekt na tyle, by zostać jego producentem. Szczęśliwie udało nam się zaangażować też do tego projektu wybitnie ostatnio zajętego operatora Adama Suzina, którego wrażliwość idealnie sprawdziła się w tym temacie. To wszystko spięła w całość nasza kierowniczka produkcji Pola Łangowska. Przebyliśmy wspólnie długą drogę. Kręciliśmy w trzech państwach: Niemczech, Polsce i Włoszech. Zaczęliśmy we Frankfurcie nad Menem, gdzie nasz bohater – śpiewak operowy Jakub Józef Orliński – grał główną rolę w popularnej operze Rinaldo G.F. Händla. Następnie przenieśliśmy zdjęcia do Warszawy, rodzinnego miasta Jakuba. Chcieliśmy poznać jego najbliższych, a także miejsca, które odwiedza podczas krótkich wizyt w domu. Film zakończyliśmy w Lonigo w północnych Włoszech, gdzie Jakub nagrywał swój debiutancki album dla Warner Classic & Erato. Łącznie przepracowaliśmy 12 dni zdjęciowych – całkiem sporo jak na 7-minutowy metraż. Montaż zajął około 6 miesięcy, cały proces był trudny, wymagał wiele cierpliwości oraz krytycznego spojrzenia. Na szczęście na tym etapie towarzyszył nam Nikodem Chabior. Z perspektywy czasu jesteśmy naprawdę szczęśliwi, że udało nam się zebrać taką ekipę wokół projektu i poznać Jakuba osobiście. To super człowiek!

Co zainspirowało scenariusz?

Największą inspiracją był wyjątkowo utalentowany artysta ale i dźwięk sam w sobie. Śledzenie świata Jakuba oraz jego perspektywy na muzykę było wyzwaniem, ale równocześnie motywacją. Scenariusz zawsze jest trudnym tematem, kiedy mówimy o dokumentach. Na początku opisaliśmy pewne postanowienia związane z jego życiem i charakterem, które chcieliśmy zilustrować. Następnie odkrywaliśmy świat Jakuba, próbując odnaleźć w nim jak najwięcej filmowych obrazów. 

Nakręcenie której sceny było dla was największym wyzwaniem?

Na pewno ta, której akcja dzieje się w domu rodzinnym Jakuba na Żoliborzu. Na miejscu dowiedzieliśmy się, że to jedna z najpopularniejszych filmowych lokalizacji w Warszawie. Był wykorzystywany w wielu kultowych projektach z lat 90. i 00. i stale jest używany do kręcenia reklam. Konsekwencją tego było dosyć sceptyczne podejście rodziny Jakuba do ekipy filmowej. Nasza wizja przedstawienia relacji rodzinnych legła w gruzach i musieliśmy improwizować. Z tego miejsca pozdrawiamy mamę Jakuba, która jako jedyna była otwarta na współpracę.

Jakie były największe wyzwania, z którymi musieliście się skonfrontować ?

Inner Voice to film niezależny, który został wyprodukowany tylko dzięki finansowaniu SHOOTME, i wsparciu dwóch warszawskich studiów postprodukcyjnych: Miło i Głośno. Bez tego ciężko byłoby to wszystko spiąć w całość. Budżet zawsze jest największym wyzwaniem – szczególnie kiedy nagrywasz w trzech państwach. Na szczęście cała ekipa miała wiele zapału i wiary w projekt. Bez nich nie bylibyśmy w stanie skończyć tego dokumentu. Na przykład bez Adama, który dzielnie radził sobie bez asysty, jeżdżąc na deskorolce z kamerą na easyrigu. Z drugiej strony to jest gość, który potrafi zrobić potrójne salto, więc o czym tu mówimy. 

Zawsze chcieliście zostać filmowcami?

Pracujemy jako duet reżyserów, ale jeden z nas studiował prawo, drugi filozofię. Przez długi czas zajmowaliśmy się promocją kultury, po kilku latach zrozumieliśmy jednak, że to za mało. Robienie filmów na początku było bardzo intuicyjne, niewiele wiedzieliśmy na ten temat, ale czuliśmy co chcemy opowiedzieć. Uczyliśmy się w praktyce, angażując do projektów ludzi po szkole filmowej. Z roku na rok szukaliśmy nowych tematów i tworzyliśmy nowe rzeczy. W 2017 r skończyliśmy scenariusz fabularny, który obecnie realizujemy. Nie wyobrażamy sobie w tym momencie, że moglibyśmy robić coś innego.

Jak ważna jest dla was w procesie powstawania filmu współpraca?

To DNA naszej relacji. Od jakiegoś czasu staramy się pracować głównie z przyjaciółmi – dlatego przykładamy wiele uwagi do wyboru ekipy. Przepływ energii to dla nas najcenniejsza cecha zgranego zespołu. Każda osoba dodaje coś wyjątkowego dla projektu. Dopiero gdy wszyscy się ze sobą zsynchronizują i poczują tę energię, możemy zacząć tworzyć wyjątkowe rzeczy.

Macie jakieś rady dla innych filmowców?

Nie będziemy oryginalni: poszukaj swojego stylu albo stwórz go; otwórz uszy i oczy. Inspiracje są wszędzie. Poza tym podążaj za intuicją i nigdy się nie poddawaj, bo „wszystko jest trudne zanim stanie się łatwe”. Trzeba mieć wiarę we własne pomysły oraz emocje i odwzorowywać je, pozostawać skupionym i odkrywać nowe rzeczy. Otaczać się dobrymi ludźmi i pracować nad pomysłami, w które wszyscy z ekipy są w stanie uwierzyć. Nie można się bać opuszczania swojej strefy komfortu. Aha – trzeba być gotowym na porzucenie swojego ego, jeżeli projekt tego wymaga. 

Nad czym teraz pracujecie?

W tym momencie kończymy nasz fabularny debiut krótkometrażowy, równocześnie pracując nad kolejnym krótkim dokumentem. Kończymy także serię trzech reklam dla Pumy, przeznaczonych tylko na rynek czeski.

Co zostanie w widzach po obejrzeniu waszego filmu?

Mamy nadzieję, że odkrywanie świata Jakuba będzie inspirującym doświadczeniem. Muzyka, którą wykonuje, działa na nas w bardzo konkretny sposób, i to za każdym razem kiedy oglądamy film. Liczymy, że publiczność Papaya Rocks Film Festival również tego doświadczy i odnajdzie w historii coś, z czym będzie mogła się identyfikować.

000 Reakcji
Papaya.Rocks / @papaya.rocks

zobacz także

zobacz playlisty