Ludzie | Ola Sobieraj

Greg Zglinski: Dopóki nie pokażę filmu ludziom, jest mój17.12.2018

fot. kadr z filmu „Zwierzęta”

Zrealizowane w Szwajcarii i Austrii Zwierzęta, których światowa premiera odbyła się w 2017 r. podczas 67. Międzynarodowego Festiwalu Filmowego w Berlinie, trafiły właśnie do polskich kin. Z reżyserem Gregiem Zglinskim – twórcą nagradzanego na wielu festiwalach Wymyku (2011) i zarazem jednym z uczniów Krzysztofa Kieślowskiego – rozmawiamy m.in. o poszukiwaniu filmowej logiki. 

Twój najnowszy film Zwierzęta to mistyczna i tajemnicza opowieść. Jak wyglądała droga do realizacji filmu?

Od dłuższego czasu interesowałem się tematami, które wybiegają poza wszelkie schematy i mówią o rzeczywistości znajdującej się poza naszym realnym zasięgiem. Na scenariusz filmu natrafiłem przypadkiem – byłem członkiem komisji przyznającej filmom dotacje produkcyjne. Jakieś 10 lat temu zgłosił się do niej austriacko-szwajcarski reżyser, Jörg Kalt. Zwierzęta były jego autorską opowieścią i chciał zdobyć dofinansowanie na jego produkcję. Zachwyciliśmy się tą historią, a Kaltowi udało się zdobyć pieniądze na jego realizację. Ja sam zakochałem się w mistycyzmie i w czarnym humorze scenariusza. Stwierdziłem też, że to opowieść, z którą mocno się utożsamiam. Może oszalałem, ale uznałem, że takie właśnie kino mnie interesuje: oryginalne i śmiało bawiące się formą.

Film w reżyserii Jörga Kalta nie trafił jednak do kin.

Na miesiąc przed zdjęciami Kalt popełnił samobójstwo, więc nie doszło do realizacji filmu. Kalt dotknął w tym scenariuszu pewnej tajemnicy, do której my nie mamy dostępu. Historia, którą w nim opisał, na długo została w mojej głowie.

Zwierzęta/Animals/Tiere. Zwiastun/Trailer

I właśnie dlatego zdecydowałeś się na jego realizację?

Tak – po prostu nie mogłem się uwolnić od tej historii. W końcu, jakieś cztery lata temu, wraz ze szwajcarskim producentem Stefanem Jägerem uznaliśmy, że zawalczymy o tę opowieść. Zwróciliśmy się do brata Jörga Kalta, który był bardzo szczęśliwy, że ktoś chce zrealizować ten projekt. Zależało nam na tym, żeby utrzymać wyjątkowy styl reżysera. Uprościłem jednak trochę jego historię – pierwsza wersja scenariusza opierała się w dużej mierze na zabawie formą. Podkręciłem też psychologię postaci i wzmocniłem konflikty między bohaterami, przez co widzowie mogą się z nimi utożsamiać. Chciałem, żeby film stał się przystępny dla szerszej grupy. Historia od początku rozgrywała się w Austrii i Szwajcarii i dobrze pasowała do specyfiki tych krajów. Jednocześnie bardzo chciałem, żeby ten film ukazał się także w Polsce, więc stworzyliśmy współpracę koprodukcyjną z Opus Film. Dzięki temu Zwierzęta już od piątku można oglądać w polskich kinach. 

plakat filmu „Zwierzęta”
plakat filmu „Zwierzęta”

Zastanawiałeś się, jak widzowie zinterpretują twój film?

Oczywiście, ale nie chciałem niczego na siłę tłumaczyć. Zależało mi na pozostawieniu widza z zagadką. Jakbym miał określić w jednym zdaniu, o czym są Zwierzęta, to powiem, że o tajemnicy chwili. Ten film, a także całe nasze życie można właśnie określić tym zdaniem – chwila jest najważniejsza, a wszystko wokół to tylko fantazja i wyobraźnia. Za pomocą tej historii chciałem pokazać, że każdy zapamiętuje te same sytuacje w inny sposób. Tak jest też z interpretacją filmów. Wychodzę z założenia, że dopóki nie pokażę filmu ludziom, to on jest mój. Kiedy już zobaczy go publiczność, film staje się ich.

Greg Zglinski
Greg Zglinski

Co było największą inspiracją przy realizacji Zwierząt?

Obraz Relatywność autorstwa Mauritsa Cornelisa Eschera i przedstawione na nim schody prowadzące donikąd. Zafascynowały one już Jörga Kalta przy pracy nad scenariuszem. Mimo, że u Eschera ludzie idą cały czas w dół, po chwili dochodzą do tego samego miejsca, z którego wyruszyli. Kiedy patrzymy tylko na mały wycinek tych schodów, wszystko wydaje się logiczne. Kiedy spojrzymy jednak na całość – nie ma to sensu. I myślę, że także Zwierzęta pokazuja życie jako pewien wycinek czegoś, co wymyka się naszym elementom poznawczym. Dla mnie życie i film to prawdziwa tajemnica. Ktoś kiedyś powiedział, że kino to sen. I to właśnie tam w dużo większym stopniu akceptujemy utratę logiki. Za to własnie kocham robić filmy – że można dzięki nim przemierzyć niezbadane rejony. 

To jest dla ciebie w filmie najważniejsze? Utrata logiki?

Kino jako medium ma w sobie tę moc, że może wyjść poza nią. Podczas seansu możemy dotknąć tematów, chwil i momentów, których sami nie doświadczyliśmy. Kino to po części lekcje życia, które przemawiają do naszej podświadomości.

000 Reakcji
Ola Sobieraj / @sobierajka

Redaktorka

zobacz także

zobacz playlisty