Trendy | Zdzisław Furgał

„Smog Wars”: Zapach zimy20.10.2018

Temat smogu z roku na rok powraca z coraz większą siłą. Od wczesnej jesieni do późnej zimy z tym problemem mierzą się miliony Polaków. Kto jest za to odpowiedzialny? Jak walczyć z tym szkodliwym dla zdrowia zjawiskiem? Dlaczego tak ciężko jest wymyślić skuteczne rozwiązanie? Rozmawiamy z producentem Michałem Konopą, który wraz z reżyserem Jonathanem L. Ramseyem stworzył Smog Wars – pierwszy pełnometrażowy film dokumentalny poświęcony problematyce zanieczyszczenia powietrza w Polsce.

 

Dlaczego zrobiliście ten film?

Michał Konopa: To była nasza wewnętrzna potrzeba chwili. Moja, ojca Kazia, który ma astmę oraz Jonathana – reżysera, któremu urodziło się dziecko. Pamiętam, jak siedzieliśmy razem na dwudziestym którymś piętrze, patrząc przez okno na szare i pokryte mgłą miasto, nad którym unosił się wielki kaptur syfu. Stwierdziliśmy, że trzeba coś z tym zrobić, żeby ludzie wreszcie skumali, że tak nie da się żyć. Że to zacofanie i problem tak wielowątkowy, że przestaje być sprawą rządu, wojewody i lokalnych władz, a staje się też moją i twoją. Każdy z nas musi dać coś od siebie i poświęcić trochę swojej uwagi, aby ten problem zmniejszyć.

Wspomniałeś o dzieciach.

Mój syn urodził się w Krakowie. W rozmowie z lekarzami okazało się, że kluczowym czynnikiem, z powodu którego u dzieci rozwija się astma czy alergia, są pierwsze 3 miesiące ciąży. W przypadku mojego syna były to grudzień, styczeń i luty. Idealnie wpisuje się to w okres smogowy. Mam drugiego syna, też urodzonego w Krakowie, który był poczęty w kwietniu i jest całkiem zdrowy. Kiedy planowałem dzieci, kompletnie o takich rzeczach nie wiedziałem. A to informacja, którą przyszli rodzice powinni brać pod uwagę, szczególnie jeśli ktoś żyje w miejscu z zanieczyszczonym powietrzem. Mówię o dzieciach także z innego powodu. Myślę, że pewne ekologiczne nawyki, wrażliwość i zorientowanie można najłatwiej wykształcić u młodego pokolenia. Cieszy mnie kiedy dzieci stają się „ekologicznymi żandarmami” w swoich domach i mówią: „nie wrzucaj do pieca tej butelki, tych starych butów, bo ja od tego choruję”.

Skąd smog wziął się w naszej świadomości? Przecież to problem, który istnieje od bardzo dawna, a opinia publiczna zainteresowała się nim dopiero niedawno.

Zaczęliśmy go po prostu mierzyć. To działa dokładnie tak samo jak w przypadku pomiaru analfabetyzmu – ktoś kiedyś uświadomił sobie, że to jest ważne, żeby ludzie umieli czytać i zaczęto prowadzić statystyki, a potem coś z tym robić. Ze smogiem jest podobnie – nagle zobaczyliśmy, że ten problem istnieje, bo go zmierzyliśmy. Światowa Organizacja Zdrowia ma swoje normy, które rekomenduje dla powietrza – a dodam, że polskie normy są dwukrotnie bardziej liberalne od tych ustanowionych przez Światową Organizację Zdrowia. Jedna z bohaterek naszego filmu wspomniała, że od dziecka czuła smog, ale myślała po prostu, że tak pachnie zima. 

Smog Wars to film o Warszawie. Czy to nie Kraków jest stolicą smogu?

Pokazujemy Warszawę na zasadzie przykładu: tak jest tutaj, ale w waszym mieście jest podobnie. Różnią się na pewno proporcje, bo Warszawa w ujęciu rocznym ok. 60 proc. zanieczyszczenia generuje z samochodów. W przeciwieństwie do Krakowa ma też korzystniejsze usytuowanie i sposób zabudowy. Kraków jest zbudowany na systemie ringów, więc wentylacja działa słabiej, ponadto leży w dolinie, w której zanieczyszczenia często się kumulują, często osiada też mgła. Warszawa jest natomiast zbudowana na planie siatki, leży na płaszczyźnie, ma Puszczę Kampinoską po północno-zachodniej stronie miasta, rzeka jest w niej dużo szersza – to wszystko powinno pomagać w filtrowaniu powietrza. Ma ułatwioną sytuację, ale to Kraków lepiej działa w kwestii walki ze smogiem. Tam działania są skuteczniejsze – np. system dotacji funkcjonuje w taki sposób, że w Krakowie dostajesz z góry pieniądze, żeby zmienić piec, a w Warszawie musisz włożyć swoje, kupić piec, a miasto zwróci ci 80 proc. Dla wielu osób ten problem jest nie do przeskoczenia, bo to inwestycja rzędu 15 tysięcy złotych. W Warszawie jest też ponad 10 tysięcy należących do miasta lokali komunalnych. Ich mieszkańcy nie mają wpływu na źródło ogrzewania, nie mogą sobie zmienić pieca kaflowego na gazowy.

Ze swoim filmem chcecie pójść dalej – m.in. wrzucić go na międzynarodowe streamingowe platformy. Już widzę tych sceptyków, którzy pukają się w czoło i krzyczą, że pokazywanie na świecie naszego zacofania i palenia śmieciami to idiotyzm. 

Jeżeli ktoś ci mówi, że jesteś leniwy, to pierwszą reakcją jest wyparcie. Ale po jakimś czasie zdajesz sobie sprawę, że mógłbyś robić więcej. I mnie chodzi o podobny mechanizm. Nie mówimy, że Polska jest najgorszym miejscem, jeśli chodzi o smog. Bo nie jest. Nie jest najlepszym, nie jest też najgorszym. Natomiast na pewno tym problemem nie zajmujemy się tak, jak powinniśmy. Ten proces musi potrwać. To jest trochę tak jak z segregacją śmieci. Nie da się jej wprowadzić w miesiąc czy w rok. Musimy przejść długi proces edukacyjny, trzeba o tym słuchać od dziecka, zrozumieć, dlaczego warto segregować śmieci. Każdy powinien zobaczyć te kilometry kwadratowe śmieci na oceanie itd. To wszystko stworzy odpowiednią warstwę świadomości i wykształci u ludzi nawyk. Podobnie jest z troską o jakość powietrza. Bardzo łatwo powiedzieć: „co to zmieni, jak nie pojadę samochodem, skoro 50 czy 100 tysięcy ludzi pojedzie?”. Nic to nie zmieni. Tak samo jak udział w wyborach – „co zmieni mój głos, jeśli w Polsce mamy ponad 30 milionów ludzi uprawnionych do głosowania?”. Żyjemy w zgrupowaniach ludzkich i ostateczny wynik zależy od sumy naszych decyzji.

Kim są ludzie, którzy pojawiają się w filmie? Zadziwiła mnie na przykład obecność zakonnika, który mówi, że przykładanie ręki do smogu to grzech. 

Mamy grupę aktywistów zaangażowanych się w walkę ze smogiem. Są lekarze, którzy mówią o skutkach zdrowotnych zanieczyszczenia powietrza. Prawnik, który podpowiada, że możemy kogoś zaskarżyć o zaniedbania. Naukowiec wyceniający koszty ekonomiczne smogu i to, ile pieniędzy traci polska gospodarka poprzez zanieczyszczenie powietrza i jego skutki. Wiesz, że przez choroby spowodowane smogiem co roku w Polsce traci się 15 milionów dni pracy? Ciekawym przypadkiem była też osoba prowadząca biznes polegający na sprzedawaniu masek, oczyszczaczy powietrza czy filtrów. Z jednej strony jej produkty pozwalają obronić się przed smogiem, a z drugiej zarabia na tym, że smog istnieje. Mamy wspomnianego franciszkanina, założyciela ruchu ekologicznego. Ale też przedsiębiorcę, który produkuje kwiaty i zużywa 120 ton węgla rocznie, ogrzewając swoje szklarnie. Są taksówkarze, którzy w ramach swojej pracy z jednej strony przyczyniają się do sprawnego funkcjonowania miasta, ale jednocześnie zanieczyszczają w nim powietrze. Wreszcie rozmawiamy też ze zwykłymi ludźmi, rodzicami, przechodniami i mieszkańcami miasta. 

Reżyser filmu, Jonathan Ramsey jest Amerykaninem. Myślisz, żę jego zewnętrzne spojrzenie tu pomogło?

Na pewno. Jonny postrzega rzeczywistość inaczej niż ktoś, kto wychował się w Warszawie. To różnica komunikacyjna – w Ameryce idzie się bardziej w stronę uwypuklenia problemu i dostrzeżenia go z kilku perspektyw. Polacy mają niestety tendencję do jednostronnego podejścia, spłycania tematu i szukania winnego. A my w filmie odchodziliśmy od kwestii winy, szukaliśmy raczej rozwiązań. Nie zapominajmy też, że Jonathan mieszka w Polsce już 8 lat. Jeśli 80-letnia babcia mówi mu, że nie stać jej na palenie czymś innym niż węglem, to on to rozumie. Reżyser, który nigdy wcześniej nie był w naszym kraju pewnie miałby z tym problem.

'SMOG WARS' Zwiastun - Film Dokumentalny - Air Pollution Documentary

Film Smog Wars w najbliższym czasie będzie można zobaczyć 27 października w warszawskim Kinie Luna i 29 listopada w Kinie Centrum w Toruniu. 

000 Reakcji
Zdzisław Furgał / @zdzichoo

Sekretarz Redakcji Papaya.Rocks

zobacz także

zobacz playlisty