Opinie | Sylwia Chutnik

Sylwia Chutnik | Pożółkły papier01.02.2019

lustracja: Katarzyna Kubacha, animacja: Marta Kacprzak

Zawsze mnie do tego ciągnęło, do dotykania starego papieru. Czasami kruszył się między moimi palcami albo uczulał roztoczami poniewierającymi się między literami.

Pamiętam „Panoramę Śląską” porozkładana na działkowym strychu, którą oglądałam uważając jednocześnie, aby nie wsadzić palucha w mysie bobki (bo numery magazynu leżały gdzieś w kącie). Pamiętam „Jazz Forum” czytane przez mojego tatę – połowa lat osiemdziesiątych i najgorszy papier na świecie. I jeszcze koleżankę z podstawówki, obecnie uznaną projektantkę graficzną, wskazującą na okładkę „Filipinki”, gdzie kolor ust odbity został poza obrębem całej postaci. Bo wszystko się w tych drukarniach na siebie nakładało nie tak, jak trzeba i czasem coś się obsunęło, zrastrowało i zamazało. Powstawały więc obrazki nowe i nieplanowane. Niczym wylanie farby na kartkę i patrzenie, co się z tego wyłoni.

W kolekcjonowaniu ważny jest element wyłączności i dumy z tego, że się ma przed sobą coś, o czym reszta może co najwyżej pomarzyć.

No i te wszystkie skarby, które kupowałam już sama. Wytrząśnięte z kufra starego dziada gdzieś na bazarku. Wylicytowane na Allegro w dziale „kolekcje i sztuka”. Zakupione za wódkę, wyproszone w zaprzyjaźnionych domach. I moment graniczny: znalezienie ogłoszenia w Stołecznej, że ktoś oddaje ZA DARMO pełne roczniki „Przekroju” z trzech dekad. Zadzwoniłam bez większych nadziei, a tu się okazało, że wszystko aktualne. Pojechaliśmy po sterty gazet zapakowanych w szary papier. Samochód szorował tyłkiem po asfalcie, bo to były hałdy makulatury. Stały potem w szeregu a ja powoli zapoznawałam się z całością. Część pocięłam na kolaże, część posłużyła mi jako prasówka do doktoratu. Reszta jeszcze jest, wyżółcona i pachnąca dawnymi czasami.

Odnajduję się w tych papierach nieraz lepiej niż w rzeczywistości. Ucieczka od tego, co mnie otacza, zwykle wydarza się w bibliotece lub księgarni. Starocie mają dodatkowy smaczek czegoś mniej dostępnego dla reszty niż każda współczesna książka. A wiadomo, że w kolekcjonowaniu ważny jest element wyłączności i dumy z tego, że się ma przed sobą coś, o czym reszta może co najwyżej pomarzyć.

Ze względów na mały metraż chałupy (pisałam o tym w tekście o minimalizmie) nie rozwijam pasji zbieractwa papierowego, co nie znaczy, że z niej nie korzystam. Tarzam się w nim, ilekroć mam okazję i cieszę ze zbieractwa innych osób. Szczególnie jeśli dotyczy bliskich mi sercu wizerunków kobiet.

Odnajduję się w pożółkłych papierach. Patrzę na smukłą kibić pozującej dziewczyny, na te wszystkie spódnice z koła, chusteczki na głowach i czółenka a wtedy zalewa mnie szczęście. 

W ramach mody na vintage, retro i ogólnie wszystko, co było kiedyś, sporo jest obecnie materiałów, z których można korzystać przy okazji własnych poszukiwań. Internet jest tu skarbnicą, wiadomo. Nie trzeba iść do archiwum, aby poczytać sobie dział mody prowadzony przez Barbarę Hoff czy poradnik zdrowia i urody. Ktoś zawsze wrzuci ciekawy skan czy zdjęcie pochodzące sprzed kilku dekad. Co ciekawe, porady wydają się zwykle aktualne i trafne nawet we współczesnych czasach. Na przykład u Lilo Auereden, niemieckiej autorki w poradniku „Bądź zawsze piękna” (odziedziczyłam po babci, w Polsce ukazał się w 1958 r.):

„Kobieta prawdziwie inteligentna nie popisuje się mądrością ani pyszni wiedzą, zwłaszcza gdy spostrzega, że drażni to innych. Kobiety umiejące słuchać, nawet gdy temat ich nie interesuje, wyrażające tylko wtedy swoje zdanie, jeżeli istotnie mają coś do powiedzenia, a nie paplające bezmyślnie byle gdzie pochwycone frazesy – są na najlepszej drodze do rozwoju uroku osobistego”.

No otóż to, to jest odpowiedź, czemu zamiast: „ma pani urok osobisty” ludzie mówią do mnie: „jest pani radykalną feministką, proszę przestać”.

Jeśli dodać do niej wcześniejszy komentarz Jana Kamyczka, czyli Janiny Ipohorskiej z „Przekroju” z połowy lat pięćdziesiątych: „powodzenie mają dziewczyny łagodne, lecz nie ślamazarne. Rozgarnięte, lecz nie przemądrzałe. Wartościowe, lecz nie wzorowe, bo nie sposób prawie kochać dziewczynę, której by się nie miało nic do przebaczenia”, to już wszystko jasne.

Odnajduję się w pożółkłych papierach. Patrzę na smukłą kibić pozującej dziewczyny, na te wszystkie spódnice z koła, chusteczki na głowach i czółenka a wtedy zalewa mnie szczęście. Patrzenie na zdjęcia „kociaków” z okładek magazynów, podziwianie skomplikowanych wykresów na garsonkę. Albo czytanie przepisów kulinarnych dla kawalerów. Tak, wolę to od bieżącej polityki, nic na to nie poradzę.

A jednak wiem, że te ucieczki mentalne mogą być niezdrowym objawem. Niebezpieczeństwa czają się w zakamarkach sentymentalnych łez. W serialu South Park były nostalgronka (ang. member berries) – owoce, po których zjedzeniu człowiek skupiał się tylko na tym, co było. Czerpał garściami ze wspólnego rezerwuaru wspomnień i zbiorowego imaginarium. Bajki dla dzieci, pierwsze reklamy, piosenki z dyskoteki w podstawówce. Wreszcie bliżej niesprecyzowane „stare rzeczy” zalegające pawlacze i zakurzone piwnice. I zaraz wszyscy brali się za ręce mrucząc, że pamiętają, że podziwiają i że kiedyś to było lepiej. Wcale że nie było lepiej i nie sądzę, abym chciała wrócić do czasów, o których czytam w powojennej gazecie. A do tych przedwojennych to już w ogóle! No dobra, poleciałabym na chwilę do Ziemiańskiej przybić piątkę z Tuwimem, ale tylko tyle. Być kobietą w tamtych czasach to nie było słitaśne zadanie. Teraz też nie, przyznaję, ale przynajmniej jest pigułka antykoncepcyjna, zmywarka i Internet.

Mimo wszystko serce mi podskakuje, kiedy przeglądam „Wiadomości literackie” i patrzę na portret Zofii Nałkowskiej czy Antoniego Słonimskiego. Magia starego papieru przenosi mnie w zupełnie nowe dla mnie rejony. I tylko zastanawiam się, czy taki pożółkły papier nie jest czymś nasączony? Czymś, co sprawia, że się tak zachwycam. Oby to nie była historia z „Imienia róży” Umberto Eco!

000 Reakcji
Sylwia Chutnik / @sylwia.chutnik

Pisarka, felietonistka. Doktorka Instytutu Kultury Polskiej UW. Kulturoznawczyni, absolwentka Gender Studies na UW. Działaczka społeczna i promotorka czytelnictwa. Laureatka Paszportu Polityki, trzykrotnie nominowana do Nagrody Literackiej Nike. Dostała Społecznego Nobla Ashoka za działalność na rzecz matek oraz nagrodę m. st. Warszawy. Twórczyni sztuk teatralnych. Jej książki zostały wydane w dziewięciu krajach.

zobacz także

zobacz playlisty